Czekolada to szczęście, które można zjeść.

Czekolada to szczęście, które można zjeść.

Podobno wszystko czego potrzebujemy do szczęścia to miłość, a ja będę zachłanna i dodam do tego zdrowie, podróże i odrobina fantastycznej czekolady nigdy nie zaszkodzi.

Czekolada z całą pewnością jest czymś wyjątkowym. Ma wiele twarzy i towarzyszy nam przez całe życie czy tego chcemy czy nie.
Dawniej wierzono, ze pochodzi od bogów, teraz używa się jej w kosmetykach, jako podarunek dla ukochanej osoby, elegancki wyraz wdzięczności, słodka przyjemność i ratunek na nasze kobiece ciężkie dni.

Jestem dzieckiem późnych lat 80’tych, więc doskonale pamiętam to wyczekiwanie na słodycze z zagranicy, jajko niespodzianka było spełnieniem marzeń, a kalendarz adwentowy nie wytrzymał nawet tygodnia 🙂
Zimą, kiedy wracało się z mroźnego spaceru, Mama przygotowywała gorące kakao, a w przedszkolu było prawdziwe szaleństwo kiedy w butach znaleźliśmy czekoladowe Mikołaje.
Wielkanoc to oczywiście czas słodkich jajek i zajączków, no a później przyszła pora na pierwsze Walentynki, no i boom… bombonierka 🙂
W dorosłym życiu czekolada stała się pracą, nauką i pasją. Dzięki temu poznałam prawdziwych pasjonatów, farmerów uprawiających drzewa kakaowca, producentów i światowej sławy fachowców, którzy poświęcili swoje życie właśnie czekoladzie.

Chyba każda z nas miała takie momenty, kiedy napychała się czekoladowymi łakociami i oczywiście potem zadręczała się wyrzutami sumienia. Dieta została zrujnowana, jutro będzie trzeba poświęcić więcej czasu na ćwiczenia bla bla bla…
Oczywiście nie powstrzymało nas to żeby za jakiś czas, z całkowitą premedytacją, zrobić dokładnie to samo. 🙂
Czekolada jest ratunkiem na czarne dni…Zerwania, kłótnie z siostrą, te dni kiedy chcemy wszystko rzucić w diabły, zamknąć się w mieszkaniu, oblegać kanapę do końca świata i jeden dzień dłużej.
Tylko ty, ulubiony dres, dobry film (najlepiej do zalewania się łzami) i czekolada w każdej postaci. Oczywiście nie zaszkodzi czerwone wino do kompletu. 🙂

Dawniej wybór ulubionej czekolady był całkiem prosty (kupić mleczną, białą czy ciemną?), ale teraz wymaga to sporej gimnastyki.
Karmelowa, z orzechami, z owocami, wegańska, bez cukru, z nadzieniem, posypką, z pyłem z rogu jednorożca, plus jeszcze od niedawna mamy rewolucje i czwarty typ czekolady – Ruby.
Różne smaki, style, dodatki, tekstury i kombinacje smaków, mogą przysporzyć nam niezłego bólu głowy, ale również to właśnie sprawia, że temat czekolady jest coraz bardziej ekscytujący.

Wybór czekolady jest bardzo osobisty i każdy lubi co innego, dlatego będą pojawiać się również wpisy gościnne od miłośników słodkości. Różnorodne kraje, narodowości, doświadczenia i historie.

Serdecznie zapraszam.

Stay tuned…

 

P.