Natalia Ignacek, piękne uosobienie czekolady.

Natalia Ignacek, piękne uosobienie czekolady.

Kocham czekoladę! Naprawdę! Potrzebujecie dowodów? Mam ich kilka. Nie tylko nie wyobrażam sobie dnia bez jej zjedzenia, ale nawet na cielę noszę dowody tej miłości.
Konkretnie pięć tatuaży stricte związanych z tematem czekolady. Dlaczego tak bardzo dałam się jej uwieść? A czy istnieją w ogóle jakiekolwiek racjonalne przesłanki do pokochania kogoś lub czegoś? No właśnie! Wystarczy, że czekolada po prostu jest. Dlatego lepiej zacznę od tego nie “czemu” a “jak” to się wszystko zaczęło…
W zamierzchłych czasach (a właściwie to 20 lat temu…), gdy na sklepowych półkach były tylko produkty wątpliwie czekoladowe, zobaczyłam film “Czekolada”.
Bardziej, niż kadry z Johnnym Deppem uwiodły mnie sceny z czekoladą w roli głównej. Kto widział obraz Lasse Hallstroma ten wie. Chwilę potem przeczytałam oryginał – książkę Joanne Harris. I przepadłam. To było jakby ktoś odkrył przede mną kuferek pełen niespotykanych dotąd słodkości. Zachwyciło mnie jak bardzo wielki wpływ na życie może mieć czekolada i jak wiele można z niej wyczarować. Za historią bohaterek tak naprawdę kryła się opowieść o tym jak bardzo niezwykła i ciekawa jest sama czekolada!
Tak bardzo ciekawa, że nie dawało mi to spokoju… Niczym detektyw postanowiłam odkryć każdy jej sekret. Tylko poszlak było tyle, co nic. W tamtym czasie tam, gdzie mieszkam (na skraju lasu w pewnej maleńkiej wsi na Śląsku) Internet był czymś nie tyle ekskluzywnym,
co po prostu nie dostępnym. Zbierałam więc pojedyncze wycinki z gazet, artykuły, książki… I eksperymentowałam w kuchni.
I tak oto ponad dziesięć lat temu narodził się mój Blog Czekolady (www.blogczekolady.pl). Kończyłem wtedy studia, a moją drugą namiętnością po czekoladzie okazały się… randki. Opowieści o kolejnych nieudanych potyczkach matrymonialnych przeplatały więc przepisy na najróżniejsze czekoladowe ciasta i desery. Mój blog stał się tak popularny, że przez kilka lat z rzędu figurował w ścisłej czołówce najchętniej czytanych blogów Polsce!
To właśnie przez tego bloga moja czekoladowa pasja nabrała tempa! Poszukiwanie wiedzy
i produktów znacznie się usprawniło. A przede wszystkim ludzi! Tak też poznałam moje czekoladowe guru – Piotra Krzciuka z bloga (i sklepu) Sekrety Czekolady. To on wprowadził mnie na wyższy level czekoladowego świata. Bo choć w tamtym czasie zamawiałam już przez internet ziarno kakaowca i prowadziłam dla dzieci lekcje z historii czekolady, to nadal nie wiedziałam jak smakuje najlepsza czekolada świata. To właśnie on odkrył przede mną świat czekolad bean-to-bar (od ziarna do tabliczki), których dziś jestem nieoficjalną (a może i
oficjalną?) ambasadorką. Zaczęłam poznawać najdziwniejsze smaki, takie jak bekon, ser pleśniowy lub ryba w czekoladzie i
odróżniać poszczególne nuty w tabliczkach typu single origin.
Prócz Piotra, poznałam też niemal wszystkich ludzi związanych z czekoladą w kraju! To była garstka pasjonatów, których dziś – na szczęście – przybywa. Do dziś utrzymuję stały kontakt z pionierami tematu bean-to-bar w Polsce – Manufakturą Czekolady. Odwiedziłam małe manufaktury czekolady i wielkie fabryki. Muzea czekolady. Zgłębiałam wiedzę z zakresu historii czekolady. Nie zliczę ile razy opowiadałam o czekoladzie w różnych gazetach, radiu, a nawet tv…
Dziś prowadzę własną firmę (zawieszoną, naturalnie na czas trwania epidemii!!!), w której zajmuję się prowadzeniem profesjonalnych degustacji czekolady (dla grup zorganizowanych, w kinach, kawiarniach, hotelach), warsztatów czekoladowych, a przede
wszystkim jestem dziennikarką branżową specjalizująca się w temacie czekolady, na stałe związana z redakcją Mistrza Branży. Współorganizuję (od strony merytorycznej) Festiwal Czekolady We Form oraz ogromnie dużą ilość mniejszych imprez. Odwiedzam ważne imprezy ogólnoświatowe, takie jak Salon du Chocolat
lub konkurs World Chocolate Master, w którego jury prasowym (na poziomie ogólnopolskim) miałam przyjemność zasiadać, oceniając prace najbardziej znanego chocolateria w Polsce, Michała Iwaniuka (Czekolada Cafe). Sama przeszłam dwu-etapowe szkolenie w łódzkiej Akademii Czekolady pod okiem świetnego nauczyciela Maćka Majzona Wójtowicza, by zrozumieć procesy takie jak choćby temperowanie czekolady. I tu wielki ukłon w stronę wszystkich chocolateirów, którzy na co dzień pracują przy czekoladzie, tworząc wymyślne praliny lub figurki. To naprawdę sztuka, nie zwykła praca! Wymaga precyzji, wyobraźni i artyzmu.
Co więcej ok. dwóch lat temu – dzięki uprzejmości Janka Woźniaka z Beskid Chocolate, który pożyczył mi sprzęt – miałam okazję zrobić od podstaw swoją własną tabliczkę czekolady w domu! To jedne z najbardziej niezwykłych doświadczeń jakie miałam w życiu! Do tej pory wynikało, że tego zwyczajnie nie da się przeprowadzić w warunkach domowych… Cóż, technika idzie do przodu! Zajęło mi to trzy doby, przyprawiło o bąble na palcach i ukradło trochę nerwów (w końcu to pierwszy raz!),
ale dzięki temu zrozumiałam jak bardzo czekolada jest niedoceniana. Produkcja rzemieślniczej czekolady wykracza daleko
poza “włóż do urządzenia, zamieszaj i naciśnij guzik”. Moja lista czekoladowych kolekcja książek o czekoladzie stale rośnie.
Lista zjedzonych marek czekolad także. Apetyt na nowe nigdy nie zmaleje, bo wszystko wskazuje na to, że czekolada to tak wielka tajemnica, że wciąż do odkrycia będą jakieś jej kolejne sekrety.